Przedszkole nr 217 Sióstr Rodziny Maryi

Święty Zygmunt Szczęsny Feliński


Na progu Trzeciego Tysiąclecia, w roku poświęconym kapłaństwu, Papież Benedykt XVI kanonizował nowego świętego, polskiego kapłana, ks. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, który wprawdzie żył w XIX stuleciu, w okresie niewoli narodowej, ale swoim działaniem i myślą twórczą wybiegał daleko w przyszłość. Może i dzisiaj być dla nas wzorem miłości Boga i Ojczyzny, a zarazem symbolem jedności i braterstwa Narodów w oparciu o Ewangelię. Przez swoje życie i działalność związaną z 10 krajami Europy, stoi niejako na pograniczu Europy Wschodniej i Zachodniej. Wszędzie, gdziekolwiek przyszło mu żyć i pracować, na każdym stanowisku, jako student, emigrant i powstaniec, kapłan i arcybiskup, zesłaniec i duszpasterz, jaśniał wiarą i niezachwianą ufnością w Opatrzność Bożą, niezwykłą pracowitością i miłosierdziem chrześcijańskim wobec najbiedniejszych.

Życie i działalność

Zygmunt Szczęsny Feliński urodził się 1 listopada 1822 r. w Wojutynie koło Łucka na Wołyniu (obecnie Ukraina), jako syn licznej rodziny ziemianina Gerarda i Ewy z Wendorffów, kobiety wielkiego umysłu i serca, świątobliwej matki, pisarki.

Z ewangelicznej atmosfery domu rodzinnego wyniósł mocny fundament wiary i moralności chrześcijańskiej. Od rodziców nauczył się miłości Boga, poświęcenia dla Ojczyzny, szacunku dla ludzi; za ich przykładem bezgranicznie ufał Opatrzności Bożej. Dzięki tym wartościom mężnie zniósł śmierć ojca (1833), aresztowanie matki za prace patriotyczne i zesłanie jej na Syberię (1838), konfiskatę majątku rodzinnego.

- Na drogach Wschodu i Zachodu. W wieku 17 lat Zygmunt Szczęsny sam musiał myśleć o swej przyszłości. Jego jedynym bogactwem – jak sam wyznał - były: "serce niewinne, religia i miłość braterska dla bliźnich". Wiara w Boga, nieograniczona ufność w pomoc Opatrzności i szukanie z wytrwałością drogi swego powołania cechowały codzienne jego zmagania z twardą rzeczywistością w Moskwie i Paryżu.

Mając zdolności do nauk ścisłych zdobył wykształcenie matematyczne na Uniwersytecie w Moskwie, a humanistyczne na Sorbonie w Paryżu i w Collège de France. Za dewizę życia przyjął hasło Zygmunta Krasińskiego: "Bo na ziemi być Polakiem, to żyć bosko i szlachetnie". W Paryżu pozostawał w przyjaźnił z wybitnymi ludźmi swej epoki, zwłaszcza z polskim wieszczem narodowym Juliuszem Słowackim, który zmarł na jego rękach (1849). O wolność Ojczyzny walczył w powstaniu poznańskim (1848), a po jego klęsce, wsłuchany w głos Chrystusa, postanowił służyć Bogu i ludziom jako sługa Kościoła.

- Ksiądz w Petersburgu. W 1851 r. Feliński wrócił z Paryża do rodzinnego Wojutyna i wkrótce wstąpił do Seminarium duchownego w Żytomierzu. Dalszą formację teologiczną zdobył w Akademii Duchownej Rzymskokatolickiej w Petersburgu, gdzie został wyświęcony na kapłana przez abp. Ignacego Hołowińskiego (1855). Jako wikariusz parafii św. Katarzyny w Petersburgu, natchniony duchem miłosierdzia założył schronisko dla sierot i ubogich oraz zgromadzenie zakonne pod nazwą Rodzina Maryi (1857). Jednocześnie pełnił obowiązki ojca duchownego alumnów i profesora Akademii. Zasłynął jako kaznodzieja i spowiednik. Uważano go za "apostoła, pełnego pokory, nauki i kultury", "za opiekuna ubogich i sierot", "za wspaniałego człowieka", "za najlepszego księdza w Rosji". Te informacje różnymi drogami docierały także do Watykanu.

- Pasterz Warszawy. Mianowany 6 stycznia 1862 r. przez bł. Piusa IX arcybiskupem warszawskim rządził nad Wisłą zaledwie 16 miesięcy, w warunkach niezwykle trudnych, w okresie manifestacji patriotycznych i wybuchu powstania, ale w tym krótkim czasie rozwinął owocną działalność duszpasterską. Warszawa niechętnie przyjęła nowego Pasterza ze Wschodu, choć był to człowiek pełen ducha Bożego, gorący patriota, kochający swój kraj i niosący wiernym orędzie pokoju.

Kierując się dobrem wiernych i dyrektywami Stolicy Apostolskiej, po rekoncyliacji sprofanowanych kościołów przez wojsko rosyjskie (15/16 paźdz. 1861), otworzył świątynie warszawskie, zamknięte od czterech miesięcy i przystąpił do pracy nad odrodzeniem religijnym archidiecezji i do usuwania ingerencji rządu zaborczego w wewnętrzne sprawy Kościoła.

Ten „człowiek Opatrznościowy”, jak go nazywano, znak „Miłosierdzia Bożego”, przyniósł do Warszawy ducha odrodzenia, który ogarnął całą Archidiecezję; organizował misje i rekolekcje w kościołach, szpitalach, więzieniach; wzywał kapłanów do gorliwej pracy duszpasterskiej, do troski o trzeźwość narodu; duży nacisk kładł na głoszenie słowa Bożego, na katechizację, na rozwój oświaty. Starał się o uwolnienie aresztowanych i zesłanych księży, podniósł poziom nauczania w Akademii Duchownej i w seminariach. Szerzył kult Najśw. Sakramentu i Matki Bożej, ku Jej czci upowszechnił w Archidiecezji nabożeństwo majowe; popierał ruch franciszkański i sam wstąpił do rodziny tercjarskiej, przyjmując imię Antoni; związał mocniej Archidiecezję – kapłanów i wiernych - ze Stolicą Apostolską. Zatroskany o religijne wychowanie dzieci i młodzieży założył w Stolicy sierociniec i szkołę i oddał je pod opiekę sióstr Rodziny Maryi.

W Warszawie stanął jak „Anioł pokoju”, wzywając Naród do rozwagi i owocnej pracy dla dobra kraju. Kierując się doświadczeniem i realną oceną sytuacji, starał się wpłynąć na uspokojenie umysłów i powstrzymać Naród przed rozlewem krwi. Po wybuchu powstania styczniowego (1863), stanął w obronie uciśnionych. Zmiana polityki Rosji wobec Królestwa Polskiego spowodowała, że Arcybiskup, stał się niewygodny. Wezwany do Petersburga opuścił Warszawę 14 czerwca 1863 r., pod eskortą wojskową jako więzień stanu. Dopiero wówczas Warszawa w pełni zrozumiała kim był jej Pasterz; uznano, że wraz z jego rządami przeszedł przez Archidiecezję „powiew Ducha Świętego”.

- Wygnaniec w głębi Rosji. Abp Feliński, skazany na wygnanie, spędził w Jarosławiu nad Wołgą 20 lat, jaśniejąc świętością życia, oddany modlitwie, apostolstwu i dziełom miłosierdzia. Swoje losy złożył w ręce Ojca Świętego Piusa IX, zdecydowanie odpierał naciski władzy carskiej, by zrezygnował z arcybiskupstwa. Pomimo ograniczeń policyjnych otoczył opieką katolików jarosławskich oraz polskich zesłańców syberyjskich, niosąc im pociechę duchową i pomoc materialną.

Pamięć o "świętym biskupie polskim", który "utrwalił ducha polskiego i katolickiego w trzech pokoleniach", pozostała żywa nad Wołgą przez długie dziesięciolecia. Dopiero po 20 latach, w wyniku porozumienia między Rządem Rosji i Stolicą Apostolską abp Feliński został uwolniony (1883), ale do Warszawy nie mógł powrócić. Leon XIII, na konsystorzu 15 marca 1883 r., przeniósł go ze stolicy arcybiskupiej warszawskiej na tytularne arcybiskupstwo Tarsu.

- Pasterz ludu wiejskiego. Powrót do kraju abp. Felińskiego poprzedziła sława jego świętości. Witany manifestacyjnie we Lwowie i Krakowie, a następnie w Watykanie, osiadł na stałe w Galicji pod zaborem austriackim w ubogiej wsi Dźwiniaczka na Podolu (diec. lwowska), poświęcając ostatnie lata swojego życia pracy duszpasterskiej, społecznej i oświatowej, a także literackiej. Zatroskany o kształcenie dzieci założył szkołę dla dzieci polskich i ukraińskich, pierwszą w dziejach tej miejscowości, swoim kosztem wzniósł nowy budynek szkolny, klasztor i kościół, sprowadził siostry Rodziny Maryi, które objęły naukę w szkole, otoczyły opieką chorych, zajęły się kościołem. W środowisko tej wsi wniósł ducha odrodzenia religijnego, zgodnego współżycia Polaków i Ukraińców, oraz owocnej współpracy obu narodowości w imię ewangelicznego braterstwa. Lud tamtejszy uważał go za ojca i opiekuna, kapłana "świętego", a jego pobyt w tej wsi za "błogosławieństwo Boże".

- Ostatni etap. W miarę upływu lat zdrowie Pasterza-Wygnańca ulegało osłabieniu. A on wsłuchany w głos Pana, powtarzał: „Wola Boża niech się dzieje we wszystkim”. Przyjaciół prosił o modlitwy „o śmierć szczęśliwą”, i podobnie jak na wygnaniu tęsknił go „portu zbawienia”, gdzie jest „prawdziwy dom”, „prawdziwa ojczyzna” (1872). A jednocześnie nie ustawał w pracy, zwierzając się: „Co można, trzeba robić, bo czas pracy już niedługi. Niech Opatrzność Boska czuwa i błogosławi” (21 czerwca 1895). Realnie i z pogodą patrząc na życie, napisał miesiąc przed śmiercią: „Ze zdrowiem moim dość licho, ale na to już nie ma rady, póki nie wynajdą sposobu odmładzania starców” (16.08.1895).

We wrześniu 1895 r. zdrowie abp. Felińskiego nagle się pogorszyło, usłuchał rady lekarzy i podjął ostatnią podróż kuracyjną do Karlsbadu, gdzie jednak okazało się, że nie ma już dla niego ratunku. Wracał więc do Dźwiniaczki, by tam, dokonać swych dni. W przejeździe przez Kraków ciężko zaniemógł i musiał przerwać swą podróż (11 września). Zatrzymał się w hotelu Pollera, skąd dwa dni później zabrał go książę bp Jan Puzyna do domu biskupiego. Tak sprawiła Boża Opatrzność, że w królewskim Krakowie zakończył ziemską wędrówkę, wracając do Pana, gdzie jak pisał jest „prawdziwy dom”, „prawdziwa ojczyzna”. Zmarł 17 września 1895 r. w opinii świętości, w królewskim Krakowie, gdzie naród oddał mu należny hołd podczas wspaniałego pogrzebu (20 września 1895).

Napisano o nim, że pozostawił królewski spadek - "jedną sutannę, brewiarz i wiele miłości wśród ludzi". Po uroczystym pogrzebie w Krakowie jego doczesne szczątki przez 25 lat spoczywały na cmentarzu w Dźwiniaczce, otaczane czcią i miłością Polaków i Ukraińców. A gdy Polska odzyskała niepodległość zabrano je do Warszawy (1920) i złożono uroczyście w Katedrze Św. Jana (1921). Do beatyfikacji przeniesiono jego relikwie do Kaplicy Archikonfraterni Literackiej i umieszczono w ołtarzu Matki Bożej Wniebowziętej. Uroczystości tej przewodniczył kard. Józef Glemp 17 września 2003 r.

 

Sylwetka duchowa

 

Św. abp. Feliński, wybitny hierarcha kościelny, założyciel zgromadzenia zakonnego Rodziny Maryi, interesujący pisarz, związany kontaktami i przyjaźnią z wybitnymi osobistościami epoki, a do tego tułacz i wygnaniec - wywierał na współczesnych mu ludzi nieprzeparty wpływ, a nawet urok. Promieniował duchowym bogactwem, dobrocią, kulturą bycia, autentyzmem chrześcijańskiego życia, heroicznością cnót. Toteż już współcześni wydali o nim sąd jako o człowieku świętym.

W życiu osobistym, w działalności i kontaktach stawiał zawsze na pierwszym miejscu miłość Boga i Kościoła, poświęcenie dla Ojczyzny, szacunek dla ludzi. Cechowała go zadziwiająca pokora i prostota. Pokora, według niego, to prawda i właśnie ta prawda stanowiła charakterystyczny rys jego osobowości. Łączył z nią stałość woli i działania oraz odwagę i otwartość w głoszeniu swych poglądów i przekonań. Obok tego jaśniała jego dobroć i bezinteresowność w stosunku do bliźnich, z których płynęło jego wielkie miłosierdzie dla wszelkiej nędzy.

Jego życie, i to od wczesnej młodości, nacechowane było nieustannym dążeniem do doskonałości ludzkiej, chrześcijańskiej, kapłańskiej, do ciągłego postępowania w dobrym, do osiągnięcia świętości, do zjednoczenia z Bogiem, najwyższą Miłością i Świętością. Często sobie i innym przypominał: „Umiłujmy Boga tak, by stał się jedynym celem naszych pragnień”.

Wnikając w głębię jego życia wewnętrznego warto zwrócić uwagę na niektóre przynajmniej cechy jego duchowości.

- Duchowość Chrystocentryczna. Wzrok św. Zygmunta Szczęsnego był zawsze skierowany na Chrystusa: Nauczyciela, Pasterza, Zbawiciela, który oddaje życie za swe owce, na Syna człowieczego, który "nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć" (Mk 10,45).

Słowa Chrystusa, Ja jestem Drogą, Prawdą, Życiem, stały się dla niego solidną zasadą życia i działalności jako kapłana, pasterza, opiekuna sierot, założyciela zgromadzenia zakonnego. Szedł za Chrystusem drogą Ewangelii, toteż sobie i innym przypominał: „Jedno jest tylko światło prawdziwe i nieomylne - Objawienie Boskie, wczytujmy się w to Objawienie, aby go wcielić w siebie i przejąć się jego duchem”. Pragnął naśladować Chrystusa w każdej sytuacji życia, co wyrażają jego słowa: „Naśladowanie Jezusa, by się przemienić w Jezusa, oto alfa i omega doskonałości chrześcijańskiej i jedyny cel pracy wewnętrznej”. Gotowy był iść za Chrystusem aż na "Kalwarię" i osiągnąć stan, który św. Paweł określił słowami: "żyję ja, już nie ja, żyje we mnie Chrystus" (Gal 2, 20).

Był przekonany, że „Tylko u stóp Krzyża, ... zaczerpnąć możemy siły do wiernego wypełniania woli Bożej na stanowisku, na jakim podobało się Opatrzności nas umieścić”.

W okresie zesłania, w duchu pokory wyznał: "Błogosławiony to krzyż, co zamiast do ziemi przygniatać, od ziemi owszem odrywa i wzrok duszy wciąż ku niebu podniesiony trzymać rozkazuje. Łzy, co krzyż taki wyciska, nie są łzami zgryzoty i rozpaczy, ale wdzięczności tylko, skruchy i miłości”.

Krzyż Chrystusowy wyznaczył mu drogę nadziei, opartej na głębokiej wierze, bezgranicznym poddaniu się woli Bożej i miłosiernym służeniu bliźnim, a zarazem był dla niego drogą do spotkania z Panem w wieczności.

- Charakter eklezjalny. Abp Feliński odznaczał się żarliwą miłością Kościoła i synowskim przywiązaniem do Stolicy Piotrowej. Kościół nazywał - po prostu – „Matką”. Toteż zachęcał: „Umiłujmy gorąco Kościół, jako duchową Matkę naszą”.

Jego gorącą miłość dla Kościoła potwierdzają słowa: "Tak Panie, Kościół, to najdroższy skarb mój, to cel życia mojego, to jedyne kochanie moje na ziemi, boś Ty jest duszą jego, a On Mistycznym Ciałem Twoim".

Na specjalną uwagę zasługuje jego osobista wierność wobec Stolicy Apostolskiej, posłuszeństwo wobec decyzji Ojca Świętego, wysiłki dla utrzymania stałego kontaktu duchowieństwa i wiernych ze Stolicą Świętą, modlitwy za Papieża.

W okresie wygnania z synowskim poddaniem powierzył swój los w ręce Piusa IX, gotowy w każdej chwili na przyjęcie decyzji papieskiej. Swoje przywiązanie do Stolicy Świętej, zawarł w liście jaki napisał z okazji Soboru Watykańskiego I wyrażając swą wiarę w nieomylność Papieża (1870). Pius IX z radością przyjął ten głos Pasterza-Wygnańca i polecił włączyć go do Akt Soboru.

„Co to za szczęście - pisał z ufnością w okresie zesłania - że poza tym rozhukanym morzem – widnieje dla nas wierzących port bezpieczny, i że pielgrzymkę do niego odbywamy na wspaniałej łodzi, u steru której stoi Pański Namiestnik, a w jej głębi odpoczywa sam Chrystus”.

Decyzje Ojca Świętego były dla niego wyrazem woli Bożej, o czym świadczą jego słowa: "głos Ojca Świętego zawsze uważałem i aż do śmierci uważać nie przestanę za nieomylną wskazówkę woli Bożej we wszystkich sprawach tyczących się Kościoła".

Zarówno Pius IX jak i Leon XIII wielkim zaufaniem i życzliwością darzyli abp. Felińskiego.

Pius IX pisał do niego: "Na stanowisko Arcybiskupa Warszawskiego Ciebie wybraliśmy, Wielebny Bracie, o którym wiedzieliśmy, jak wielkiej jesteś cnoty i pobożności i jak szczególną względem Nas i względem tej Katedry Piotra (...) wiarą, miłością i poszanowaniem jesteś ożywiony" (20 lutego 1862).

Leon XIII, uroczyście przyjmując w Watykanie abp. Felińskiego, wracającego z 20-letniego wygnania, skierował do niego słowa: "witaj wyznawco Boga" i dwukrotnie długo z nim rozmawiał (1883), a gdy dowiedział się o ciężkiej chorobie Pasterza-Wygnańca "przysłał mu ... swoje Apostolskie Błogosławieństwo w bardzo serdecznych wyrazach".

- Kapłan według Serca Bożego. Z. Sz. Feliński wybrał drogę życia kapłańskiego po długim wsłuchiwaniu się w głos Boży. Mając 29 lat wstąpił do seminarium duchownego. Jako kleryk w Seminarium w Żytomierzu i Akademii Duchownej w Petersburgu całą duszą oddał się Bogu. Poruszony gorliwością abp. Ignacego Hołowińskiego, metropolity mohylewskiego, przejął się ideą odrodzenia katolicyzmu w Rosji. O tym wielkim pasterzu Kościoła, który udzielił mu święceń kapłańskich (8 września 1855) powiedział: „namaścił” on nie tylko moje ręce, ale także ducha „miłością Kościoła i ufnością w czuwającą nad nim Opatrzność”. Rozpalił w jego sercu "ogień miłości Boga i Kościoła, żarliwość apostolską, przywiązanie do Stolicy Apostolskiej".

Przed przyjęciem święceń kapłańskich, Feliński – wsłuchany w głos Pana, odsłonił swoje usposobienie duchowe: „Co do mnie, nie chcę mieć żadnej woli własnej, co do oznaczenia miejsca i środków, jakimi mam służyć Panu Bogu. Zanadto szczęśliwy jestem, że Bóg, ... raczył mię na sługę swego powołać. ... Nie proszę przeto Pana Boga, aby to lub owo zrządził, ale żeby wszystko to, co zrządzić raczy, miało dla mnie taki urok i powab, dlatego tylko, że to jest wola Jego, żebym pokusy nawet nie miał czego innego pragnąć” (List do matki, 2 września 1855, ARM, F-c-4, n. 120; Pisma, n. 500).

Kiedy w 1857 r. został powołany na kapelana i ojca duchownego alumnów Akademii Duchownej w Petersburgu, a dwa lata później objął katedrę filozofii w tejże uczelni, głęboko przejął się tą misją. Z poświęceniem przygotowywał nowe zastępy kapłanów do czekającej ich pracy duszpasterskiej, zaszczepiając w ich serca gorliwość apostolską, miłość Kościoła, wierność prawu kanonicznemu, posłuszeństwo władzy kościelnej, przywiązanie do Stolicy Apostolskiej, a zarazem miłość Ojczyzny i pracy dla niej.

Nie ograniczał się do zwykłych konferencji i wykładów, ale organizował tak zwane przyjacielskie wieczory, podczas których udzielał klerykom cennych rad i wskazówek oraz omawiał z nimi aktualne zagadnienia: stosunek kapłana do władzy świeckiej i duchownej, do Stolicy Apostolskiej. W stosunkach z władzą świecką, w kwestiach spornych, przeciwnych prawu kościelnemu, polecał im odwoływać się do starej, ale skutecznej, zasady: Non possumus.

W przeciwieństwie do znacznej części ówczesnego kleru w Rosji bojaźliwego wobec władzy świeckiej i często służalczego, reprezentował nowy typ kapłana: wykształconego, gorliwego, dobrze znającego swe prawa i obowiązki, posłusznego władzy kościelnej, lojalnego wobec władzy świeckiej, odważnie broniącego praw Kościoła, nie dającego się zastraszyć rządowym represjom, gotowego za prawdę znieść prześladowanie. W tym duchu wychowywał przyszłych kapłanów, którzy nieśli do swoich diecezji i parafii ideę odrodzenia życia religijnego.

Takim też duchem ożywiony był Feliński jako Pasterz archidiecezji warszawskiej. Zachował niezależność wobec rządu zaborczego i partii politycznych, z cierpliwością znosił zniewagi od swoich, z odwagą odpierał naciski rządowe. Działał spokojnie, ale odważnie, z ufnością w pomoc Bożą, ale od początku był przekonany, że jego pasterzowanie zakończy się zesłaniem. I tak się stało.

W dniu 13 czerwca 1863 r., wezwany przez cara Aleksandra II do Petersburga, żegnał księży w Warszawie, w jego pożegnalnym przemówieniu znalazły się znamienne słowa: "Strzeżcie praw Kościoła św., pilnujcie gorliwie tej św. wiary naszej, przeciwnościami nie zrażajcie się, miejcie Pana Boga w pamięci i sercu. Jeżeliby was kto namawiał do takiego czynu, którego popełnić się nie godzi bez uchybienia prawom Bożym i prawom Kościoła, odpowiadajcie każdy: Non possumus, odpowiadajcie wszyscy: Non possumus. (...) A choćby wam te rozkazy od najwyższej przychodziły władzy, choćby w imieniu moim, choćby były moje, czego nie daj Boże, choćbyście sądzili, że to moje pismo, że to mój głos, nie słuchajcie, nie wierzcie.

Kochajcie się wzajemnie, żyjcie w jedności i miłości, wspomagajcie się w modlitwie i pracy, módlcie się jedni za drugich, módlcie się i za mnie, jak ja za was modlić się będę. Polecam was opiece Boskiej, polecam lud wasz, wszystkie owieczki moje, opiece Matki Najświętszej. Niech was Bóg błogosławi Ojciec, Syn i Duch św." (Ks. Ignacy Polkowski, Wspomnienie o Zygmuncie Szczęsnym Felińskim, s. 224-225).

Na zesłaniu w Jarosławiu nad Wołgą jak też po uwolnieniu w Dźwiniaczce, promieniował na otoczenie duchem miłości Kościoła i gorliwości apostolskiej.

 

- Duchowość Maryjna. W Chrystocentrycznej, eklezjalnej duchowości abp. Felińskiego ważne miejsce zajmowała Najśw. Maryja Panna, Matka Kościoła. Maryja, wierna Służebnica Pańska, była dla niego wzorem służby Bogu, Kościołowi i ludziom.

Cześć i miłość ku Matce Boga wyniósł z pobożnych tradycji domu rodzinnego. Pod Jej opiekę chronił się w młodzieńczych zmaganiach, przed Jej obrazem Zwiastowania w kościele w Klewaniu, w 14 roku życia, złożył ślub czystości, Jej pomocy wzywał w okresie poszukiwania drogi życiowej, Jej opiece powierzał się w życiu kapłańskim i do tego zachęcał młode pokolenia księży.

W liście pasterskim o nabożeństwie majowym, skierowanym do wiernych Archidiecezji Warszawskiej, pisał: "co tylko dobrego prawdziwie, co tylko zbawiennego i pożytecznego otrzymujemy, wszystko za pośrednictwem tej Matki Kościoła odbieramy" (27 kwiecień 1863).

Przywiązywał dużą rolę do kultu Maryi w życiu duchowym i moralnym człowieka i całego społeczeństwa. Pragnął, aby nabożeństwa majowe, ożywiające pobożność ludu, "przyczyniły się do wzrostu życia religijnego i moralnego" Narodu. Jednocześnie wysuwał "konkretny program pracy", mający na celu odrodzenie rodziny i społeczeństwa "za pomocą pobożności Maryjnej".

Jego apel: "O czcijcie Maryję, strójcie Jej ołtarze w sercach waszych kwiatami niewinności, cnoty, lub przynajmniej łzami pokuty, nawrócenia i szczerej poprawy" - znalazł szeroki oddźwięk w społeczeństwie. W liście pasterskim o nabożeństwie majowym wzywał Naród do trzeźwości, do "cnotliwego życia, wzajemnej miłości, zgody i pokoju". W gorących słowach zachęcał do modlitwy i pełnienia dobrych uczynków: "A jeśli zbyt dalekie oddalenie nie dozwala codziennie odwiedzać świątyń Pańskich, to we własnych domach, (...) ustroiwszy wizerunek Przeczystej Dziewicy zielenią, wzywajcie przed nim Jej pomocy i opieki, bo przez Nią Zbawienie na świat przyszło. Ale przede wszystkimwiedzcie o tym, że sama modlitwa bez dobrych uczynków i cnót chrześcijańskich nie zbawia". (...)

W jego zamyśle nabożeństwa majowe, połączone z głoszeniem Słowa Bożego, z adoracją Najśw. Sakramentu, miały służyć odrodzeniu duchowemu każdego człowieka, rodziny, Narodu, miały wychować niejako nowe pokolenie "ludu prawdziwie wiernego, trzeźwego, uczciwego i moralnego".

Słowa Pasterza padły na podatny grunt. Jak Archidiecezja długa i szeroka, w miastach i wsiach, w kościołach i przy ołtarzykach domowych i podwórkowych, przy krzyżach przydrożnych i kapliczkach polnych, rozbrzmiewała Litania Loretańska ku czci Matki Bożej.

Podczas wygnania Maryja była dla niego wzorem pokornego poddana się woli Bożej. W tym kontekście lepiej rozumiemy znaczenie jego słów: "Błogosławieni, których godzina próby zastanie pod Krzyżem z Maryją" (1874). Ku Jej czci układał poezje i medytacje, a różaniec był ulubioną jego modlitwą.

W sławnym kazaniu z 1890 r., wygłoszonym w Katedrze Lwowskiej, wzywał Naród do uczczenia Królowej Polski w życiu prywatnym i publicznym, w działalności politycznej i społecznej; a wspominając śluby Króla Jana Kazimierza wzywał do ich wypełnienia.

W pobożności Maryjnej Pasterza-Wygnańca szczególne miejsce zajmowała Matka Boża Częstochowska. Przed objęciem rządów w Warszawie udał się na Jasną Górę i tam oddał siebie i swoje pasterzowanie w dobre Dłonie Matki i Królowej, "co na tym miejscu tyle cudownych łask wyjednała tym, co się do Niej z pokorą i ufnością uciekali".

Z obrazem Pani Częstochowskiej przybył do Stolicy na trudne rządy i wkrótce z Jej wizerunkiem podążył na wygnanie w głąb Rosji. Po uwolnieniu zaś w Dźwiniaczce często widziano go zatopionego w modlitwie przed obrazem Czarnej Madonny, a gdy zmarł, jego biskupi krzyż zawieszono jako votum przy Jej obrazie.

Według kard. Stefana Wyszyńskiego: "Maryjny program arcybiskupa Felińskiego, to wytknięty szlak wspólnej drogi Narodu i Kościoła".

 

Ten człowiek granitowej wiary i niezachwianej ufności w Opatrzność Bożą, niezmordowanej pracy i poświęcenia, a zarazem wielkiego ubóstwa i miłosierdzia, owianego duchem franciszkańskiej pokory i prostoty, przeszedł do historii jako "apostoł pokoju i zgody narodowej", który poprzez służenie bliźnim zdobywał świętość, idąc drogą krzyża i bezgranicznej ufności w Opatrzność Bożą.

 

Droga do chwały ołtarzy. Pamięć o abp. Felińskim, cześć dla jego cnót oraz sława świętości i liczne uzdrowienia, także po użyciu wody ze źródełka, które on odkrył za życia w Dźwiniaczce, przyczyniły się do starań o wyniesienie go na ołtarze. Siostry Rodziny Maryi, przekonane o jego świętości, skrzętnie gromadziły pamiątki po nim. Niestety jego pisma i dokumenty personalne oraz duża część pamiątek i fotografii, przechowywane we Lwowie, przewiezione dla bezpieczeństwa w maju 1944 r. do Warszawie, uległy całkowitemu zniszczeniu wraz z domem zgromadzenia podczas powstania warszawskiego. Ocalały jedynie pamiątki pozostałe w Czerniowcach, Dźwiniaczce i Łomnie.

Niezwłocznie po zakończeniu wojny m. Teresa Stępówna, przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, podjęła prace przygotowawcze do wszczęcia Procesu Informacyjnego Założyciela, które od 12 sierpnia 1950 r. zyskały aprobatę Prymasa Polski.

Kard. Stefan Wyszyński, oficjalnie otwierając jego Sprawę kanonizacyjną w 1965 r., w Warszawie, skierował do Członków Trybunału znamienne słowa. Kreśląc trudną drogę życia abp. Felińskiego, która szła "po cierniach i głogach", powiedział: "Chyba ta ciężka i trudna droga będzie świadectwem świętości arcybiskupa Felińskiego. Jest ona bardziej wymowna, aniżeli znaki i cuda, które miałby czynić. To był bowiem cud miłości, najwspanialsza potęga ducha człowieka, który się nie załamał, chociaż miałby do tego prawo, przechodząc przez tak wyjątkową drogę" (31 maj 1965).

Sprawa beatyfikacyjna abp. Felińskiego miała specyficzny charakter, prowadzona była drogą zwyczajną, poprzez przesłuchanie świadków, a także historyczną, z uwagi na to, że upłynęło 70 lat od jego śmierci. Toteż dużą uwagę zwrócono na zebranie dokumentacji historycznej dotyczącej osoby i działalności abp. Felińskiego, co pociągnęło za sobą konieczność przeprowadzenia szerokiej kwerendy i opracowania dokumentacji historycznej. Dopiero w 1984 r. kard. Józef Glemp oficjalnie zakończył Proces na forum Archidiecezji, informując jednocześnie o Liście postulacyjnym jaki skierował Episkopat Polski do Watykanu, „prosząc Ojca Świętego i Stolicę Apostolską o podjęcie dalszych kroków dla urzeczywistnienia pragnień naszych i pragnień wiernego Ludu całej Ojczyzny, by ten, który przed stu laty od rozpoczęcia Procesu był tu w Warszawie, zyskał tę chwałę, na jaką zasłużył sobie heroicznym życiem i wielką miłością, składaną w ofierze dla Kościoła i dla Ojczyzny".

Dalsze prace, prowadzone w Rzymskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zaowocowały dekretem o heroiczności cnót (2001) i dekretem o cudzie (2002). Papież Jan Paweł II beatyfikował abp. Felińskiego - 18 sierpnia 2002 r. w Krakowie - w roku szczególnych obchodów rocznicowych: 180 rocznicy jego urodzin i 140 rocznicy jego pasterzowania w Archidiecezji Warszawskiej.

 

Do kanonizacji Postulacja przedstawiła nadzwyczajne uzdrowienie za przyczyną bł. abp. Felińskiego siostry Stefanii Bożeny Zelek, której życie było poważnie zagrożone z powodu ciężkiego zatrucia i zaniku szpiku kostnego. Podczas nowenny o jej zdrowie, odmawianej przez siostry za przyczyną bł. abp. Felińskiego, w ósmym dniu - chora nagle ocknęła się ze stanu nieprzytomności, poczuła jakąś siłę wewnętrzną, wstała zupełnie zdrowa. W opinii lekarzy nastąpiła niespodziewana, radykalna poprawa, zanikający, zatruty szpik kostny odrodził się i podjął na nowo swoją funkcję (20 stycznia 2004). Dwa dni później, w jedenastym dniu pobytu w szpitalu, s. Stefania w stanie ogólnym dobrym została wypisana i o własnych siłach wróciła do domu.

Proces o cudzie, prowadzony w Krakowie w 2004 r., został poddany wnikliwym badaniom w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie (2004-2008). Po uzyskaniu pozytywnych opinii przez kolejne Konsulty: lekarską, teologiczną i kardynalską, uzdrowienie to zostało uwieńczone dekretem o cudzie - 6 grudnia 2008 r.; dekret uznał to uzdrowienie za pełne, całkowite i trwałe, nie dające się wytłumaczyć w sposób naturalny. Dekret o cudzie otwierał drogę do kanonizacji.

Kanonizacja bł. abp. Felińskiego, zapowiedziana przez Papieża Benedykta XVI na konsystorzu publicznym w Watykanie 21 lutego 2009 r., miała miejsce w miesiącu różańcowym - 11 października 2009 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie.

Dla całej Polski, a zwłaszcza dla archidiecezji warszawskiej i dla trwałego jego dzieła - Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, kanonizacja Pasterza-Wygnańca, Założyciela, syna polskiej ziemi, ma wyjątkowe znaczenie. Warto tu wspomnieć, że Zgromadzenie Rodziny Maryi, z małego ziarnka rzuconego przez ks. Felińskiego w Petersburgu w 1857 r., rozrosło się w wielką rodzinę. Siostry pracują obecnie w Polsce, Brazylii, Italii, na Białorusi, Ukrainie, w Federacji Rosyjskiej i w Kazachstanie. W duchu wdzięczności Bogu za dar kanonizacji Założyciela licznie przybyły do Rzymu wraz z przełożoną generalną m. Fabiolą Ruszczyk i przełożonymi prowincjalnymi.

W panoramie dziejów Kościoła i Ojczyzny, przeżywanych na progu Trzeciego Tysiąclecia, w roku poświęconym Kapłaństwu, głęboką wymowę mają słowa Ojca Świętego Benedykta XVI, wypowiedziane podczas homilii kanonizacyjnej:

„Zygmunt Szczęsny Feliński, arcybiskup Warszawy, założyciel zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi, był wielkim świadkiem wiary i duszpasterskiej miłości w czasach bardzo trudnych dla narodu i Kościoła w Polsce” ... „W każdej sytuacji zachował niewzruszoną ufność w Bożą Opatrzność”. ... „Dziś jego ufne i pełne miłości oddanie Bogu i ludziom staje się świetlanym wzorem dla całego Kościoła”.

 

S. Teresa Antonietta Frącek RM